Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mrożone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mrożone. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 lipca 2009

Deser lodowy Tiramisù

Ten deser przygotowałam w maju, z okazji Dnia Matki. Był bardzo smaczny, ale dopiero po kilkunastu minutach od wyjęcia z zamrażalnika, kiedy biszkopty zdążyły się lekko rozmrozić i zmiękły.
Przepis pochodzi ze strony Moje Wypieki.

Składniki:
- 200 g podłużnych biszkoptów (zużyłam trochę mniej)
- 1 i 1/4 szklanki mocnej kawy, przestudzonej
- 500 g mascarpone
- 300 ml kremówki
- 100 g drobnego cukru
- 1,5 opakowania cukru waniliowego
- 8 łyżek likieru kawowego

Foremkę (keksówkę o wymiarach 30x12 cm) wyłożyć folią spożywczą. W kawie rozpuścić pół opakowania cukru waniliowego, dodać 2 łyżki likieru. Maczać w niej biszkopty i wykładać nimi dno foremki (wzdłuż dłuższego boku, żeby deser ładniej wyglądał w przekroju). Zużyć połowę ciastek. 150 ml kremówki ubić na sztywno, dodać 250 g mascarpone, ubić, dodać 50g cukru i 3 łyżki likieru. Wyłożyć masę na biszkopty, wstawić na godzinę do zamrażalnika. Powtórzyć od początku wszystkie czynności. Wyjąć kilka minut przed podaniem. Smacznego!

niedziela, 26 kwietnia 2009

Mrożony tort cytrynowo-bezowy

To była miłość od pierwszego wejrzenia. Kiedy tylko zobaczyłam to zdjęcie na blogu Dorotki, od razu wiedziałam, że prędzej czy później (ale raczej prędzej ;) ) wypróbuję ten przepis. Na imieniny M. chciałam przygotować coś eleganckiego i wyjątkowego. I padło właśnie na ten tort. Tym bardziej, że temperatury coraz wyższe, a w zamrażalniku zwalnia się miejsce, wcześniej zajmowane przez mrożone truskawki.

Tort degustowany był przez sześć osób: cztery (w tym ja) stwierdziły, że smak jest idealny, jedna, że smak cytryny jest zbyt intensywny i powinno być więcej bezy, a ostatnia - że ogólnie deser jest smaczny, tylko trochę za słodki (ale to komentarz osoby, która najchętniej wyrzuciłaby z kuchni całkowicie cukier i sól :) ).
Dla mnie proporcje w tym torcie są idealnie wyważone, smak jest przyjemnie kwaskowy. Jedyne, czego mi brakuje to chrupkość bezy. W tym przepisie beza pozostaje piankowa, jak w Pavlovej. Może następnym razem spróbuje z kupnymi, kruchymi blatami bezowymi. Bo jak na razie nie udało mi się jeszcze zrobienie idealnie suchej bezy ;) Tort w każdym razie z czystym sumieniem polecam - warto spróbować!

Składniki na blaty bezowe:
- 6 świeżych białek (nie zamrażanych wcześniej)
- 1,5 szklanki drobnego cukru
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
- 2 łyżeczki soku z cytryny

Białka ubić na pianę, stopniowo dodawać cukier, cały czas miksując. Dodać mąkę, ekstrakt i sok, wymieszać. 2 duże blachy wyłożyć papierem do pieczenia, na każdej z nich narysować po 2 okręgi o średnicy ok. 20 cm. (w sumie 4 okręgi). Masę wyłożyć na wyrysowane koła. Piec ok. 50-60 min w 150 stopniach (beza powinna być krucha z zewnątrz i piankowa w środku). Ja wstawiłam do piekarnika obie blachy na raz i co ok. 15 minut zamieniałam je miejscami, żeby się równomiernie upiekły.

Masa cytrynowa:
- 1 i 1/4 szklanki cukru
- 75 g masła
- 1 łyżka otartej skórki z cytryny
- 1 szklanka świeżo wyciśniętego soku z cytryny (zużyłam 4 duże cytryny)
- 6 jajek
- 1,5 szklanki schłodzonej kremówki

W rondlu rozpuścić masło, cukier, sok i skórkę; nie gotować. Zdjąć z ognia kiedy masa będzie gładka. Jajka ubić i wlać do nich ciepłą (nie gorącą!) masę cytrynową. Wymieszać, przelać do garnka i podgrzewać na małym ogniu, mieszając, aż masa się zagotuje. Gotować aż masa zgęstnieje (ok. 1 min). Przelać do miski, bezpośrednio na powierzchni położyć folię spożywczą, co zapobiegnie powstaniu kożucha. Masę cytrynową należy schłodzić. Potem ubić kremówkę i połączyć kremem.

Tortownicę o średnicy 22 cm wyłożyć folią aluminiową, tworząc "kołnierz" (tort będzie dość wysoki). Na dno włożyć pierwszy blat bezowy, wylać 1/3 masy. Czynność powtórzyć 2 razy. Na wierz pokruszyć ostatni blat. Schłodzić minimum przez całą noc.