Kiedyś, jako dziecko, byłam w stanie wydać ostatnie grosiki w cukierni na takie właśnie babeczki ;) Teraz robię je sama. I są o niebo lepsze od jakichkolwiek kupnych!
Składniki na ciasto:
- 3,5 szklanki mąki
- niepełna szklanka cukru pudru
- 4 żółtka
- 1 całe jajko
- szczypta soli
- cukier waniliowy (do smaku - ja dodaję całą torebkę)
- łyżka proszku do pieczenia
- 2 łyżki gęstej, kwaśnej śmietany
- 60g margaryny
- 140g masła
- łyżka smalcu
Zagniatam najpierw tłuszcz z mąką, potem dodaję pozostałe składniki i wyrabiam ciasto. Schładzam w lodówce przez 0,5 godziny (to ciasto można też mrozić!). Po wyjęciu z lodówki rozwałkowuję na grubość ok. 3mm i dużym kubkiem wycinam kółka, którymi wylepiam foremki na babeczki. Nakłuwam ciasto widelcem, wstawiam do nagrzanego do 170 stopni piekarnika i piekę przez ok. 15 minut (na złoty kolor). Po ostygnięciu napełniam kremem (cukierniczym, z poprzedniego posta) i dekoruję owocami. (Jeżeli babeczki mają być jedzone następnego dnia - dodatkowo smaruję owoce galaretką, rozpuszczoną w mniejszej niż zwykle ilości wody).